niedziela, 28 lipca 2013

Akcja językowa: 1 sierpnia - 1 grudnia

Pierwszy post na blogu jest czymś bardzo ważnym, otwiera przed nami pewien  nowy "etap życia", blogowego życia. Tak jak należy zapamiętać pierwszy sen w nowym miejscu, tak równie dobrze można powiedzieć, że należy zapamiętać swój pierwszy post na nowym blogu. A ponieważ chcę, aby mój debiutancki post kojarzył mi się jak najlepiej, postanowiłam, że moją blogową przygodę rozpocznę od jakże ciekawej akcji "1 sierpnia - 1 grudnia".

Może ja jadłam inny chleb, czyli moja szalona, blogowa inicjatywa

Dlaczego szalona? Otóż, jak zapewne nie wiecie, a niedługo się dowiecie, jestem osobą o najbardziej słomianym ze wszystkich słomianych zapałów, i nierzadko moje plany kończą się, zanim jeszcze przejdę do ich realizacji. Tak więc jakiekolwiek planowanie w moim przypadku, a na dodatek tak długoterminowe(4 miechy!) wydaje się być kompletną niedorzecznością i wywoływać podejrzenia o wątpliwy stan mojego zdrowia psychicznego. Jednak do odważnych świat należy, a poprzeczkę należy sobie zawsze stawiać wysoko, dlatego postanowiłam, ze podejmę się tego szalonego zadania w nadziei, że w obawie przed wstydem związanym z niepowodzeniem zdołam go doprowadzić do końca(w co jedna połowa mojej osoby szczerze wątpi, a druga wątpi jeszcze bardziej :P).

Słówka ponad wszystko

Po takim górnolotnym i pełnym nieoczekiwanych zwrotów akcji wstępie pewnie spodziewacie się, że
zamierzam zrobić coś naprawdę nieprawdopodobnego, coś, co pewnie nadaje się do księgi Guinnessa. Niestety, teraz rozczaruję Was. Bo to, na czym ma polegać moja akcja, to zwyczajna... nauka słówek! Coś, co dla niejednego językomaniaka to chleb powszedni i bułeczka z masełkiem, mnie, jako typowemu leniwcowi, nieraz spędza sen z powiem. Bo wmawiam sobie: już od jutra, na sto procent od jutra będę się uczyć. Jak kończy się ta historia, każdy się domyśla. Akcja "1 sierpnia- 1 grudnia" ma mnie zmotywować do regularnej nauki, a wyznacznikiem mojego wykonania bądź niewykonania zadania ma być liczba nauczonych się przeze mnie słówek.

Może przejdziemy do konkretów?

Co prawda do 1 jeszcze parę dni(o czym czekający na wypłatę już wiedzą najlepiej, hehe), postanowiłam, że nie ma co czekać, by się  nie rozmyślić. Także ogłaszam wszem i wobec zgromadzonemu tu ludowi, że dnia 1 sierpnia roku pańskiego akcja językowa na blogu "Z mojej strony świata" wchodzi w życie i do czasu jej zakończenia, dnia 1 grudnia roku 2013 zobowiązuje się do nauczenia:

  • słówek z języka angielskiego w liczbie 2000
  • słówek z języka hiszpańskiego w liczbie 1000
Wiem, że nie wygląda to imponująco, ktoś powie zaraz, że on taką liczbę słówek w miesiąc wciąga i to jedną dziurką od nosa, ale po prostu zamierzam mierzyć siły na zamiary, żeby potem nie doznać wielkiego zawodu. Także nie pozostaje mi nic innego do powiedzenia, jak prosić Was o Wasze wsparcie w rozwoju tego bloga, który ma być dla mnie motorem napędowym do wykonania tej akcji. Także życzcie mi powodzenia i nie bijcie zbyt mocno, jeśli mi się nie uda ;)

1 komentarz:

  1. Fajny plan i jak najbardziej trzymam za niego kciuki ;) Mam nadzieję, że Ci się uda i zmotywuje Cię to do dalszej pracy ;)

    OdpowiedzUsuń